Przeczytaj
Czar warszawskiej komunikacji
Gdy wysiadam z pociągu na stacji Warszawa Centralna zaczynam myśleć o tym, że teraz będę musiał dotrzeć w odległy zakątek miasta. Rzadko przyjeżdżam własnym samochodem, więc poruszam po tym niemałym mieście komunikacją miejską. Kiedyś było to dla mnie źródłem stresów. Na szczęście ostatnio wiele się poprawiło. Wreszcie otwarta pierwsza linia stołecznego metra usprawniła poruszanie się z północy na południe i odwrotnie. Odkąd zacząłem jeździć metrem podobały mi się nowoczesne i niespotykanym smakiem zaprojektowane stacje. Szczególnie te ostatni, np. przy placu Wilsona czy Marymont robią duże wrażenie. I choć inne europejskie stolice od lat szczycą się znacznie lepszą siecią połączeń, to niemal wszystkie mogą nam zazdrościć urokliwych i dobrze zorganizowanych przystanków. Dzięki temu przyjemnie korzysta się z metra w Warszawie. Gorzej niestety jest z autobusami. I choć z każdym rokiem po warszawskich ulicach jeździ nowocześniejszy tabor - wysłużone Ikarusy są zastępowane lepszymi Solarisami, Volvo i Manami - to sprawne poruszanie się po mieście utrudniają niekończące się korki. Niestety taki urok wielkich miast. Rozwój cywilizacyjny przyczynił się do tego, że teraz niemal każdy posiada samochód. Nic więc dziwnego więc, że ulice się korkują. Dlatego naprawdę polecam jak najczęstsze przesiadanie się do autobusu, metra czy tramwaju. Nie dość, że zmniejszą się korki, to podróżowanie w ten sposób pozwala przyjrzeć się miastu, w którym żyjemy lub które odwiedzamy, a dzięki temu odkryć jego uroki.